You are currently viewing Wojciech Kopacewicz – fotografia

W piątek 9 stycznia o godz. 18.30 zapraszamy do Pałacyku Kasyno na wernisaż wystawy prac fotograficznych Wojciecha Kopacewicza. Ekspozycja będzie dostępna w dwóch lokalizacjach, poza Pałacykiem także przy Świerkowej 1. Wstęp wolny.

Wybór prac: Klara Kopcińska i Sylwia Krzemianowska
Współpraca: Galeria Impuls Anna Bentyn

Część prezentowanych prac (portrety) została wykonana dla Stowarzyszenie Mediacja Sztuki w ramach projektu Twarze Podkowy.

Wystawa dostępna w 2 lokalizacjach:
Podkowa Leśna (Pałacyk Kasyno – wernisaż), ul. Lilpopa 18
i ul. Świerkowa 1
Wstęp wolny!

Wystawa czynna do 1 lutego 2026, w godzinach pracy CKiIO
oraz po dokonaniu rezerwacji terminu (grupy przedszkolne i szkolne) klara.kopciń[email protected]
[email protected]

Artysta o sobie:
Moja przygoda z fotografią zaczyna się w latach 80., chociaż pierwsze zdjęcie samodzielnie zrobiłem w 1969 roku. Zdjęcia z lat 80. to typowe wakacyjne reportaże: to ja na wycieczce, to mój motor, ja tu i tam. Potem była zmiana trybu życia na osiadły, a raczej „remontowy” (dom wymagał dużych nakładów pracy), i jakoś tak w połowie lat 90 aparat się gubi w remontowym zamieszaniu.

Gdzieś od roku 2000 rozpoczęła się moja przygoda z dokumentacją zdarzeń artystycznych. Wystawy, wernisaże, to dość istotny krok, Ja zmienia się w My, Oni. Zdjęcia tworzone wówczas to prosta relacja, robione z obowiązku, zdjęcia organizatora.
Mały przełom nastąpił w roku 2008: wymyślamy performance – akcja artystyczna w Petrykozach na 80. urodziny
Wojciecha Siemiona, pomysł oparty na portretach, fotografia natychmiastowa: biegamy z aparatami wśród gości, portretujemy ich, biegiem do drukarki, wydruk, „szparowanie” nożyczkami, portrety lądują na wieży zbudowanej z rusztowania warszawskiego, powstaje duży baner kompozycyjny. Problem w tym, że kilka portretów, które zrobiłem spodobało mi się, pewnie tu gdzieś pierwsze ziarno choroby fotograficznej zaczęło kiełkować. Po drodze przygoda z dokumentacją filmową, kilkanaście filmów z wernisaży.

Po wycofaniu się z aktywnej działalności w stowarzyszeniu Fabryka Sztuki w roku 2011, pojawiła się pustka. Po jakimś czasie kupiłem pierwszą używaną lustrzankę Canon z zamiarem dokumentowania prac Małgorzaty, i powoli uzależniałem się od fotografii
Dzisiaj na fotografię patrzę inaczej, sprawy techniczne nie mają znaczenia, nie w każdej sytuacji robienie zdjęcia ma sens. Dla mnie ważne jest poszukiwanie emocji.